Oto list od Jean-Luc Moens’a moderatora CHARIS – dzieła, które ma jednoczyć wszystkie ruchy Odnowy Charyzmatycznej w Kościele Katolickim – w tym także Fraternii, do której należy Hallelu Jah.

Drogi Tomaszu Piechnik,

Jednym z powodów, dla których Papież Franciszek wezwał do stworzenia CHARIS, nowej służby dla Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, było jego pragnienie, aby cały Kościół doświadczył chrztu w Duchu Świętym. Zawsze bardzo wyraźnie wyrażał to pragnienie nowej Pięćdziesiątnicy dla Kościoła i świata, ostatnio jeszcze raz na zakończenie mszy na Światowe Dni Młodzieży w Panamie.

Aby przygotować się do nowej Pięćdziesiątnicy, CHARIS rozpoczyna od początku marca wielką kampanię modlitewną. Ta kampania jest prosta i dostępna dla wszystkich. Każdego miesiąca (marzec, kwiecień, maj) ks. Raniero Cantalamessa, asystent kościelny CHARIS, wygłosi słowo które przygotuje nas do otwarcia naszych serc na nowe wylanie Ducha.

Tutaj jest link do pierwszego nauczania (w języku angielskim). {poniżej tekst przetłumaczony wysiłkiem Magdy 🙂 }

Prosimy o przekazanie informacji o tej inicjatywie tym, którzy są wokół was, w waszych grupach modlitewnych, waszych wspólnotach, waszych szkołach ewangelizacji… Bądźcie wierni w modlitwie, aby następna Pięćdziesiątnica naprawdę oznaczała początek odnowy całego Kościoła w Duchu Świętym.

Jean-Luc Moens
Moderator CHARIS

 

Marcowe nauczanie Br. Raniero Cantalamessy

tłumaczenie: Magda Marciniak

MÓDLMY SIĘ, ABY OTRZYMAĆ DUCHA

W nadchodzące Święto Zesłania Ducha Świętego zacznie działać CHARIS, nowe wspólne ciało obsługujące cały prąd łaski Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Jest to wyjątkowa okazja do ponownego wylania Ducha na nas i cały Kościół. Celem tej refleksji, jak również kolejnych dwóch nauczań, o przedstawienie których poprosił mnie komitet koordynujący, jest właśnie wspieranie i stymulowanie, z pomocą biblijnych i teologicznych podstaw, zaangażowania w modlitwę, którą wielu braci i sióstr pragnie wnieść do duchowego sukcesu wydarzenia. Jak apostołowie przygotowywali się na przyjście Ducha Świętego? Modląc się! ”Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.”[1] Modlitwa apostołów zgromadzonych razem z Maryją w Wieczerniku jest pierwszą wielką epiklezą. Jest to inauguracja epikletycznego wymiaru Kościoła: to wezwanie „Przyjdź, Duchu Święty”, będzie nadal rozbrzmiewało w Kościele przez wszystkie wieki, a liturgia będzie używała go we wszystkich najważniejszych momentach. Podczas gdy Kościół się modlił, „dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru (…) I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”[2]. To, co wydarzyło się podczas chrztu Chrystusa, ma miejsce ponownie: „Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego”[3]

Można powiedzieć, że wg św. Łukasza to modlitwa Jezusa przebiła niebiosa i zstąpił na niego Duch. To samo stało się w dniu Pięćdziesiątnicy.

Zaskakujące jest, że w Dziejach Apostolskich przyjście Ducha Świętego pozostaje w stałym związku z modlitwą. Decydującą rolą chrztu nie jest trwanie w milczeniu[4], ale tym większe naleganie na modlitwę. Szaweł „modlił się”, kiedy Pan posłał Ananiasza, aby przywrócił mu wzrok i napełnił go Duchem Świętym[5]. Kiedy apostołowie usłyszeli, że Samaria przyjęła Słowo, posłali Piotra i Jana; „Gdy przybyli, modlili się za wierzących, aby mogli otrzymać Ducha Świętego”[6].

Kiedy przy tej samej okazji Szymon Mag próbował uzyskać Ducha Świętego za pieniądze, apostołowie zareagowali z oburzeniem.[7] Ducha Świętego nie można kupić; można go tylko wybłagać przez modlitwę. Sam Jezus związał dar Ducha Świętego z modlitwą, mówiąc: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.[8]

Związał go nie tylko z naszą modlitwą, ale przede wszystkim ze swoją modlitwą, mówiąc: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam”.[9]

Między modlitwą a darem Ducha istnieje ta sama relacja i przenikanie, które istnieją między łaską a wolnością. Musimy otrzymać Ducha Świętego, aby móc się modlić, i musimy się modlić, aby otrzymać Ducha Świętego. Najpierw jest dar łaski, ale potem musimy się modlić, aby ten dar został zachowany i pomnożony.

Nie powinno to jednak pozostać jakimś rodzajem abstrakcyjnego i niespecyficznego nauczania. Musi to przemówić do mnie osobiście. Czy chcesz otrzymać Ducha Świętego? Czy czujesz się słaby i chcesz być przyobleczony „mocą z wysoka”[10]? Czy czujesz się letni i chcesz zostać rozpalony? Czujesz się suchy, a chcesz być nawodniony? Niezadowolony z twojego przeszłego życia i chcesz być odnowiony? Módl się, módl się, módl się! Niech ciche wołanie nigdy nie umilknie: Veni Sancte Spiritus, Przyjdź Duchu Święty!

Jeśli osoba lub grupa wiernych zgromadzi się na modlitwie i rekolekcjach, zdecydowana nie przestać, zanim nie zostanie przyobleczona mocą z wysoka i ochrzczona w Duchu, to ta osoba lub ta grupa otrzyma to, o co prosiła, a w rzeczywistości znacznie więcej. To właśnie wydarzyło się podczas tych pierwszych rekolekcji w Duquesne, gdzie miał miejsce początek Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej.

Nasza modlitwa musi być jak modlitwa Maryi i apostołów „jednomyślna i wytrwała”. Jednomyślnie (con-corde) (homothymadon) oznacza dosłownie: dokonane jednym umysłem i „jedną duszą”. Jezus powiedział: „zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie”.[11]

Drugą charakterystyczną cechą modlitwy Maryi i Apostołów jest „wytrwałość”. Oryginalne greckie słowo wyrażające tę cechę modlitwy chrześcijańskiej (proskarterountes) wskazuje na wytrwałe, natarczywe działanie, akt ciągłej staranności. Przekłada się to na wytrwałość lub gorliwość w modlitwie, ale można również przetłumaczyć to jako „trwanie, oczekiwanie z nieustępliwością” na modlitwie.

Proskarterountes to bardzo ważne słowo, ponieważ w Nowym Testamencie jest to najczęstsze określenie używane do tłumaczenia tej szczególnej postawy modlitwy. Niedługo potem, w Dziejach Apostolskich, spotykamy je ponownie, gdy czytamy o pierwszych wierzących „którzy zostali dodani do ich liczby” i „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach”[12]. Również św. Paweł błagał ich: „bądźcie wytrwali w swoich modlitwach i bądźcie wierni, czuwacie, aby się modlić”[13]. We fragmencie z Listu do Efezjan czytamy: „wśród wszelakiej modlitwy i błagania przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!”[14]

Istota tego nauczania wywodzi się od Jezusa, który powiedział Apostołom w przypowieści o nieustępliwej wdowie, aby ich uczyć, że „powinni zawsze się modlić i nigdy się nie zniechęcać”.[15] Kobieta kananejska jest żywą ilustracją natarczywej modlitwy, która nie akceptuje zniechęcenia i ostatecznie otrzymuje to, czego pragnęła. Na początku prosi o uzdrowienie swojej córki, na co Jezus – mówi Pismo – „nie odezwał się do niej ani słowem”. Ona nalega, a Jezus odpowiada: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. Więc ona rzuca się Jemu do stóp, a Jezus odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. Co za odpowiedź! Wystarczająca, żeby się zniechęcić! Ale kobieta kananejska nie poddaje się i odpowiada: „Tak, Panie, lecz i szczenięta…” a Jezus radośnie woła „O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!”[16]

Modlitwa przez długi czas, z wytrwałością, nie oznacza używania wielu słów, daremnego bycia „gadatliwymi jak poganie”[17]. Wytrwałość w modlitwie oznacza często prosić, nigdy nie przestawać prosić, nigdy nie tracić nadziei, nigdy się nie poddawać. Oznacza to, że nie daję sobie odpoczynku, ani nie daję go Panu: „Wy, co przypominacie [wszystko] Panu, sami nie miejcie wytchnienia i Jemu nie dajcie spokoju, dopóki nie odnowi  Jeruzalem”[18].

Ale dlaczego modlitwa ma być wytrwała i dlaczego Bóg nie ma jej wysłuchać natychmiast? Czy to nie On sam w Biblii obiecuje wysłuchać natychmiast, jak tylko zostanie wezwany, a nawet zanim człowiek przestanie się modlić? „I będzie tak, iż zanim zawołają, Ja im odpowiem; oni jeszcze mówić będą, a Ja już wysłucham.”[19] Jezus odrzekł: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.”[20]

Czy nasze doświadczenie nie jest rażąco sprzeczne z tymi słowami? Nie, Bóg obiecał, że zawsze będzie słuchał i że będzie wysłuchiwał naszych modlitw bez zwłoki i tak czyni. To my musimy otworzyć oczy. Jest absolutną prawdą, że On dotrzymuje słowa. Opóźniając ratunek, już ratuje; właściwie to odroczenie samo w sobie jest już formą ratowania.

Dzieje się tak dlatego, że nie chce On zbyt szybko spełnić woli proszącego, ale raczej chce zapewnić mu doskonałe odnowienie. W tym miejscu musimy odróżnić spełnienie prośby zgodnie z wolą proszącego a zgodnie z jego potrzebami, gdzie te ostatnie ostatecznie sprowadzają się do jego zbawienia.

Jezus powiedział: „szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”[21]. Czytając te słowa, natychmiast myślimy o Jezusie obiecującym dać nam wszystko, o co prosimy i jesteśmy zakłopotani, gdy widzimy, że to się rzadko zdarza. Miał On jednak na myśli jedną rzecz: „Szukajcie mnie, a znajdziecie mnie, zapukajcie, a otworzę wam”. Obiecuje ofiarować siebie, wykraczając poza drobiazgi, o które prosimy, i ta obietnica jest zawsze niezmiennie przestrzegana. Ten, kto Go szuka, znajduje Go; ten, kto puka, ma otwarte drzwi i kiedy to się stanie, cała reszta staje się drugorzędna.

Gdy przedmiotem naszej modlitwy jest dobry dar par excellence – to, co sam Bóg chce nam dać ponad wszystko – Duch Święty – musimy uważać na wszelkie możliwe oszustwa. Mamy tendencję do wyobrażania sobie Ducha Świętego, mniej lub bardziej świadomie, jako potężnej pomocy z góry, tchnienia życia, które przychodzi, aby przyjemnie ożywić naszą modlitwę i zapał, aby uczynić naszą posługę skuteczną i aby było nam łatwiej nieść krzyż. Modliłeś się tak przez lata, aby mieć swoją Pięćdziesiątnicę i wydaje ci się, że nie było powiewu wiatru. Nie wydarzyło się nic, czego się spodziewałeś.

Duch Święty nie jest wylany, aby wzmocnić nasz egoizm. Po prostu lepiej się rozejrzyj. Być może tego Ducha Świętego, o którego prosiłeś, Bóg dał ci, ale dla innych. Być może modlitwa innych wokół ciebie, dzięki twoim słowom, została odnowiona, a twoja wciąż ci ciężko idzie, tak jak wcześniej. Serca innych zostały przeszyte przed twoim, poczuli skruchę i płacz, pokutowali, ale ty wciąż tam prosisz o tę łaskę.

Pozwól Bogu cieszyć się Jego wolnością; uczyń z tego punkt honoru, aby dać Bogu wolność. To  jest sposób, w jaki On postanowił dać ci swojego Ducha Świętego i jest to najpiękniejszy sposób. Kto wie, czy jakiś Apostoł, w dniu Pięćdziesiątnicy, obserwując pokutujący tłum, przeszyty Słowem Bożym – tak sobie myślę – czuł zazdrość i zamieszanie myśląc, że ten tłum jeszcze niedawno krzyczał, aby ukrzyżować Jezusa z Nazaretu? Św. Paweł, któremu towarzyszyło głoszenie przez manifestację Ducha Świętego i jego moc, trzykrotnie błagał o uwolnienie od ościenia w swoim ciele, ale nigdy nie został wysłuchany i musiał zaakceptować życie z nim, „aby moc Boga lepiej spoczywała na nim”[22]. W Odnowie Charyzmatycznej modlitwa przejawia się w nowej formie w porównaniu z przeszłością: modlitwy w grupie lub modlitwy grupowej. Biorąc w nich udział, rozumie się, co Apostoł miał na myśli, pisząc do Efezjan: „napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa”[23]. I znowu: „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!”[24].

Znamy tylko dwa podstawowe typy modlitwy: modlitwę liturgiczną i modlitwę prywatną. Modlitwa liturgiczna jest modlitwą wspólnotową, ale nie jest spontaniczna; prywatna modlitwa jest spontaniczna, ale nie jest wspólna. Potrzebujemy momentów, w których możemy modlić się spontanicznie, jak nakazuje Duch, ale dzieląc się naszą własną modlitwą z innymi, łącząc różne dary i charyzmaty i wzbogacając się nawzajem naszą gorliwością; łącząc różne „języki ognia”, tworząc jeden  płomień. Krótko mówiąc, potrzebujemy modlitwy zarówno spontanicznej, jak i wspólnotowej.

Mamy wspaniały przykład tej „charyzmatycznej” modlitwy, zarówno spontanicznej, jak i wspólnotowej, w rozdziale czwartym Dziejów Apostolskich. Piotr i Jan, uwolnieni z więzienia, z rozkazem, aby nie przemawiali więcej w imieniu Jezusa, powrócili do swojej wspólnoty i zaczęli się modlić. Jeden głosi słowo Pisma Świętego („książęta zeszli się razem przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi”), inny ma proroczy dar stosowania Słowa w danej chwili; jest jak „powstanie”  wiary, które daje odwagę prosić o „uzdrowienia, znaki i cuda”. W końcu to, co wydarzyło się podczas pierwszej Pięćdziesiątnicy, ma miejsce ponownie i „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” i nadal „odważnie” głoszą Chrystusa.

Szczególnym darem, o który powinniśmy prosić Ducha Świętego przy okazji odnowienia i zjednoczenia organizacji pełniących służbę, jest ożywienie cudu tych pierwszych charyzmatycznych grup modlitewnych, w których obecnością Ducha Świętego można było prawie oddychać i gdzie panowanie Chrystusa nie było tylko głoszoną, ale niemal namacalnie doświadczaną prawdą. Nie zapominajmy, że modlitwa grupowa, czy modlitwa w grupie to podstawowy element wspólny zarówno grupom modlitewnym, jak i wspólnotom charyzmatycznym.

Za pomocą obu wyżej wymienionych stylów modlitwy, każdy może uczestniczyć w łańcuchu modlitwy w ramach przygotowań do Pięćdziesiątnicy. Tym, którzy lubią modlitwę liturgiczną, proponuję powtarzać kilka razy dziennie, według własnego wyboru, jedno z następujących wezwań do Ducha Świętego używanych w liturgii, wiedząc, że przyłączacie się do niezliczonych grup wierzących, którzy modlili się przed nami:

„Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca swoich wiernych i rozpal w nich ogień swojej miłości” (Dla tych, którzy nadal lubią się modlić oryginalnymi łacińskimi formułami: “Veni, Sancte Spiritus, reple tuorum corda fidelium et tui amoris in eis ignem accende”.) Lub: „Ześlij, Panie, swojego Ducha i odnów oblicze ziemi”, lub: „Przyjdź, Duchu Stworzycielu, nawiedź nasze umysły, wypełnij niebiańską łaską serca, które stworzyłeś”.

W mojej książce komentującej hymn Veni Creator opracowałem również inwokację do Ducha Świętego. Przy tej okazji chętnie podzielę się nią z tymi, którzy mogą się nią zainspirować:

Przyjdź, Duchu Święty!
Przyjdź, mocy i słodyczy Boga!
Przyjdź, Ty, który jesteś działaniem i pokojem!
Odnów naszą odwagę,
Wypełnij naszą samotność na świecie,
Stwórz w nas zażyłość z Bogiem!
Już nie mówimy, jak prorok: „z czterech wiatrów ”,
jak gdybyśmy jeszcze nie wiedzieli, skąd przybyłeś:
My mówimy: Chodź, Duchu, z przebitego boku Chrystusa na krzyżu!
Wyjdź z ust Zmartwychwstałego!

 

Br. Raniero Cantalamessa, OFM Cap.
(tłumaczenie Magda Marciniak)

[1] Dz 1,14

[2] Dz 2,2-4

[3] Łk 3,21-22

[4] Dz 2,38

[5] Dz 9,9-11

[6] Dz 8,15

[7] Dz 8,18n

[8] Łk 11,13

[9] J 14,16

[10] Łk, 24,49

[11] Mt 18,19

[12] Dz 2,42

[13] Rz 12,12; Kol 4,2

[14] Ef 6,18

[15] Łk 18,1

[16] Mt 15,21

[17] Mt 6,7

[18] Iz 62,6-7

[19] Iz 65,24

[20] Łk 18,7

[21] Mt 7,7

[22] 2Kor 12,8

[23] Ef 5,18-20

[24] Ef 6,18