List prezydenta ENC

0
256

Jak możemy odpowiedzieć na koronawirusa.

Od Przewodniczącego ENC, 18 marca 2020

Drodzy Siostry i Bracia!

Koronawirus coraz bardziej ogranicza nasze życie.

Nie wiem wystarczająco dużo o waszym regionie. Ale w mojej ojczyźnie, Austrii, mamy bardzo trudną sytuację. Ponieważ liczba zarażonych rośnie coraz bardziej – rząd ograniczył nasze normalne życie do prawie całkowitego zamknięcia wszystkiego. Szpitale przygotowują się do ogromnego wyzwania. Większość z nas nie może chodzić do pracy, do szkoły, nawet do kościoła. Jesteśmy zmuszeni do pozostania w domu. W niektórych innych krajach zachodnich istnieje już całkowita kwarantanna nałożona na obywateli.

Może w twoim kraju sytuacja nie jest jeszcze tak poważna. Wydaje się, że w większości krajów Europy Środkowej i Wschodniej jest ona mimo wszystko lepsza. Ale pytaniem jest: jak długo jeszcze? I nie wygląda na to, żeby ta pandemia za szybko się zatrzymała.

Gdy to wszystko posuwa się dalej – rodzi się wiele pytań. A chrześcijańscy przywódcy muszą udzielić kilku konkretnych odpowiedzi. Musimy być bardzo otwarci na Ducha Świętego, aby „usłyszeć”, co ma On do powiedzenia swoim uczniom w tych dniach.

Bezbronność

Koronawirus ukazuje nam, jak bardzo jesteśmy bezbronni jako istoty ludzkie… I jak bardzo potrzebujemy Boga i Jego ochrony.

Czy koronawirus jest karą Boga za nasze grzechy? Powiedziałbym: Nie! Przynajmniej nie w bezpośrednim sensie.

Chociaż koronawirus jest złym doświadczeniem, nie możemy powiedzieć, że pochodzi bezpośrednio od Szatana, chociaż może być używany przez Złego.

Czy koronawirus jest wyrazem sądu? W pewnym sensie tak! Jak powiedziałem, ten wirus uświadamia nam, jak bardzo jesteśmy bezbronni jako istoty ludzkie. Zbyt wielu zapomniało, że my, ludzie, nie mamy kontroli nad tą ziemią. Jesteśmy tylko częścią tego stworzenia. I wiele rzeczy dzieje się poza naszą kontrolą. Niech koronawirus ponownie uczyni nas wszystkich pokornymi: jako jednostki; jako wierzący i niewierzący; jako narody; jako cała ludzkość. Niech wirus ten ukaże nam granice naszych „rządów i władzy” oraz to, jak bardzo jesteśmy zależni od Bożej ochrony i łaski. Niech koronawirus otworzy serca wielu wokół nas – którzy zapomnieli o Bogu i Jego miłości. I niech zwrócą swoje serca ku Bogu – szczególnie w takim czasie jak ten.

Ufamy Bogu

W takim czasie jak ten – powinniśmy stanąć przed Bogiem pełni ufności, pokoju i nadziei, wiedząc, że jest On naszą ochroną w chwilach zagrożenia, strachu, a nawet śmierci. Bóg nadal kontroluje sytuację. W Ewangelii Mateusza 28,20 Jezus mówi: „Jestem z wami zawsze, aż do końca świata”.

W drugim liście do Tymoteusza 1, 7 – czytamy: „Bóg nie dał nam ducha lęku, ale mocy, miłości i opanowania”. W tym czasie sami podejmujemy decyzję, że nie będziemy działać w duchu lęku i paniki, ale że mamy być napełnieni przez Ducha Świętego wiarą, siłą, miłością i roztropnością. Czerpiąc z tej nadprzyrodzonej siły – powinniśmy być gotowi, aby sami kroczyć przez tę dolinę śmierci, a nawet pomagać innym. W takich chwilach pomaga mi refleksja nad słowami Psalmu 23.

Solidarność

W trzynastym rozdziale Księgi Kapłańskiej wydaje rozkazy, jak Izraelici powinni dbać o siebie w czasach pandemii. Czynienie tego nie jest wcale wyrazem niewiary, ale raczej posłuszeństwa Bogu oraz jego roztropności i mądrości.

W takich czasach jak ten – chrześcijanie zawsze współpracowali z rządem, o ile rozkazy te były wydawane w dobrych intencjach. Powinniśmy przyczynić się do zminimalizowania liczby ofiar i negatywnych skutków takiego kryzysu. Kiedy rząd ogranicza naszą normalną mobilność i aktywność – aby zmniejszyć liczbę nowych infekcji – jako chrześcijanie powinniśmy być posłuszni i współpracować jako kreatywni i konstruktywni obywatele. Powinniśmy być przykładem dla innych. Tak więc, proszę, zostańcie w domu. Ograniczcie swoje interakcje społeczne. Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.

Niestety w każdym społeczeństwie są tacy, którzy przeciwstawiają się takim ograniczeniom, zaniedbując niebezpieczeństwo lub kwestionując motywy rządu. Niektórzy chrześcijanie robią to nawet za pomocą nieprawdziwych „argumentów wiary”. Nie powinniśmy do nich należeć.

Służba

Ilekroć w historii działy się rzeczy trudne i niebezpieczne – chrześcijanie byli tymi, którzy pomagali i służyli w miłości, ponieważ ich zaufanie do Boga było silniejsze niż strach przed śmiercią. To musi realizować się w czasach takich katastrof jak ta. Jako chrześcijanie powinniśmy być dyspozycyjni wobec naszych bliźnich, wobec osób starszych i słabych, aby pomagać, służyć, robić to, co trzeba zrobić – nawet jeśli oznacza to narażanie własnego dobra.

Jest wspaniałe świadectwo z roku 165 n.e. Miasto Rzym ogarnęła epidemia choroby. Codziennie umierało 5000 osób, umarł także cesarz. Pogańscy kapłani byli bezradni. W tym chaosie to właśnie chrześcijanie wzięli na siebie odpowiedzialność za chorych, którzy zostali wyrzuceni na ulice. Nawet wierzący nie mogli uzdrowić każdego chorego, ale troszczyli się o niego swoją obecnością, słowami nadziei, aktami miłosierdzia. Od tego czasu liczba chrześcijan w Rzymie ogromnie wzrosła, gdy poganie zobaczyli konkretną miłość tych, którzy nazywali siebie imieniem żydowskiego Mesjasza.

Podobna sytuacja miała miejsce kilka tygodni temu w Chinach. Kiedy prowincja Wuhan została zamknięta z powodu koronawirusa – to właśnie chrześcijanie wyszli na ulice, aby pomóc. Chodzili robić zakupy dla tych, którzy nie mogli pomóc sobie sami, rozdawali maski, modlili się za tych, którzy wpadli w panikę, lecząc niektórych chorych. W czasach beznadziei i dezorientacji – chińscy chrześcijanie stali się dla wielu źródłem nadziei.

Szansa dla Ewangelii

W takich czasach jak ten wielu wokół nas jest zdezorientowanych i szuka kierunku. Jeśli nie jesteśmy gotowi wypowiedzieć wobec nich słów pocieszenia i prawdy – kto to zrobi? Takie momenty są wspaniałą okazją do pokazania innym, kim jest Bóg; jak funkcjonuje Królestwo; jak atrakcyjna może być wspólnota chrześcijańska; jak tak pełne zaangażowania relacje są jak bezpieczna przystań w burzliwych burzach.

Ale jak powinniśmy to robić w czasach, gdy ograniczenia zdrowotne zabraniają nam spotykać się na zewnątrz i być świadkami, twarzą w twarz? To jest błogosławieństwo naszych czasów. Zebrania i spotkania osobiste mogą odbywać się na „targowisku internetowym”. Tam powinniśmy się spotykać. Powinniśmy robić wszystko, aby uniknąć izolacji naszych członków. Powinniśmy zapraszać do naszych kręgów przyjaciół, sąsiadów lub obcych szukających Boga. Powinniśmy organizować spotkania modlitewne i głoszenie Ewangelii poprzez streaming na żywo. Powinniśmy spotykać się z tymi, którzy potrzebują naszej rady duszpasterskiej za pośrednictwem Skype’a. Powinniśmy modlić się ze sobą przez telefon. Przez telefon powinniśmy modlić się za tych, którzy potrzebują usłyszeć nasze słowa modlitwy i otuchy. Oto adres naszej strony internetowej ENC Social Media www.e-n-c.org oraz www.facebook.com/EuropeanNetworkOfCommunities/ , która powinna pomóc w uzyskaniu aktualnych informacji dla naszej komunikacji internetowej i posługi.

Znak czasów (końcowych)

Tak jak skurcze i narodziny przychodzą i odchodzą coraz szybciej, kiedy następuje naturalne narodziny – tak jest ze znakami na niebie i ziemi przed drugim przyjściem Jezusa. Koronawirus jest zdecydowanie takim „znakiem naszych czasów”. Powinniśmy potraktować to poważnie i cieszyć się, ponieważ wiemy, na jaką wielką nadzieję znak ten wskazuje.

W Hebrajczyków 12,26-28 czytamy: „Jeszcze raz potrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebiosami”. Mówi to o przemianie wszystkich rzeczy na ziemi i w niebie. Skutkiem tego wstrząsu będzie tworzenie się Królestwa. W ciągu ostatnich miesięcy i lat zaobserwowaliśmy wiele z tych znaków na ziemi: kryzys klimatyczny na świeie; fale upałów w Australii i Kalifornii; powodzie i roje szarańczy w Afryce; wybuchy wulkanów w różnych regionach – a teraz to. Wszystko, co może być zachwiane, będzie zachwiane. Niech pozostanie tylko to, co ma wieczną wartość! Te plagi i uciski mogą pomóc w oczyszczeniu ludzkości z jej złych ambicji, aby przygotować nasze serca na przyjście Pana.

Nawet jeśli jako wierzący należymy już do Królestwa, nie jesteśmy wolni z tych wyzwań. Będąc nadal częścią ludzkości, jesteśmy zaangażowani we wszystkie te bóle narodzin. Musimy cierpieć w solidarności z tymi, którzy nie wiedzą, co się dzieje. Ten udział w cierpieniach ziemi jest dwojaki. Z jednej strony jest to nasz udział jako Ciała w cierpieniach Chrystusa-Głowy. Z drugiej strony oznacza to dla nas „oczyszczanie złota”. Wszystko, co jeszcze jest w nas „ziemskie”, powinno być spalone w ogniu złotnika. Możemy przejść przez te utrapienia bez żadnego strachu! Nie zginiemy! Jest obietnica dla każdego z nas, że Bóg nie da nam ciężaru ponad nasze duchowe siły.

Więcej modlitwy i postu

Jest to czas na więcej postów, więcej modlitw, więcej bliskiej relacji z Bogiem, więcej wstawiennictwa, więcej czytania Biblii, więcej medytacji nad Słowem Bożym, częstsze korzystanie z „Liturgii Godzin” (brewiarz).

To, czego potrzebuje wasz naród, czego potrzebuje od nas Europa, cały świat – to więcej modlitwy i postu. Bóg mógłby dokonać cudu i powstrzymać wirusa z dnia na dzień. Nie wierzę, że to jest to, co Bóg właśnie teraz zamierza. Nawet jeśli Korona jest czymś złym i powinniśmy z tym walczyć wszystkimi naszymi siłami – jestem przekonany, że w jakiś sposób Korona może być wykorzystana jako narzędzie w rękach Boga. Przez koronawirusa Bóg daje lekcję całej dumnej ziemi – zwłaszcza światu zachodniemu. W ten sposób Bóg używa czasem nawet choroby danego człowieka, aby doprowadzić go do większej dojrzałości i świętości.

Nasza modlitwa w wierze i mocy powinna niejako towarzyszyć pracy nad tym opanowaniem epidemii.

  • Możemy i powinniśmy modlić się, aby ten wirus jak najszybciej się skończył. Jednocześnie powinniśmy modlić się, aby ta sytuacja przyniosła owoce, które Bóg zamierza. Te dwie intencje nie przeczą sobie w Duchu.
  • Módlmy się, aby stało się to okresem żniwa dla Ewangelii. Abyśmy mogli głosić Ewangelię za pomocą nowoczesnych sposobów komunikacji i aby wielu słuchało i zwracało swoje serca ku Bogu.
  • Powinniśmy modlić się za wszystkich tych, którzy zostali zarażeni wirusem, którzy bardzo cierpią w tych warunkach, których rodziny mogą być pod poważną presją finansową, którzy mogą być śmiertelnie chorzy i muszą przygotować się do „przejścia do domu Ojca”.
  • Powinniśmy modlić się o to, aby personel medyczny pracował z nadprzyrodzoną siłą, ponieważ coraz więcej pacjentów czeka na opiekę zdrowotną. Musimy modlić się o to, aby naukowcy byli w stanie szybko opracować najskuteczniejszy lek, który powstrzyma ten horror, zanim dotrze on do regionów, w których wybuch epidemii może być jeszcze bardziej niszczycielski.
  • Powinniśmy modlić się za krajowych przywódców wszystkich części świata, aby ich decyzje polityczne były podejmowane w najlepszym interesie ich narodu – a nie motywowane przez inne interesy.
  • Powinniśmy modlić się za biedniejsze kraje, w których system opieki medycznej jest słabszy, a więc nie są one dobrze przygotowane do opieki nad ofiarami.
  • Módlmy się za apostołów – przywódców Kościoła; za proroków, aby pomogli nam zrozumieć; za ewangelistów, aby przemawiali Słowem do przygotowanych serc; za pasterzy i nauczycieli, aby pomogli swojemu ludowi w opiece.
  • Módlmy się za nasze wspólnoty ENC, abyśmy mogli stać się latarniami Bożymi dającymi nadzieję w morzu zamieszania i strachu.
  • Powinniśmy modlić się o więcej Ducha Świętego, aby poprowadzić nas na głębszy poziom zażyłości z Jezusem – aby być lepiej przygotowanymi na to, kiedy Mesjasz wreszcie się pojawi.

W Flp 4,6 czytamy: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”. Bądźmy pełni tego Bożego pokoju, abyśmy mogli być światłem dla wielu innych, zawsze „gotowi dać odpowiedź każdemu, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” (1 Piotra 3, 15).

W ciągu najbliższych dwóch tygodni możemy wezwać wszystkie nasze wspólnoty ENC do wzięcia udziału w 3-dniowym poście, abyśmy mogli otrzymać więcej objawienia od Ducha Świętego i ze względu na wszystkie wymienione intencje modlitewne. Prosimy o uwagę, gdyż poinformujemy Was o tym wszystkim, podając konkretnymi daty i wyjaśnienia.

Niech Pan ma was w opiece i błogosławi was wszystkich
Johannes Fichtenbauer